Photo by Mikas Vitkauskas from FreeImages

Prawo autorskie do tatuażu – czy tatuaż jest utworem?

naruszenia praw autorskich prawo autorskie utwory

Pytanie wydaje się dosyć banalne i równie banalna jest odpowiedź na nie – otóż TAK. Tatuaż może być utworem wiec jeśli ustawa o prawie autorskim pozwala nam na przyjęcie takiego stanowiska, możemy chronić ten utwor jej przepisami. Jak zatem możemy postępować mając tatuaż? Czy możemy sobie zastrzec, aby wzór, który sobie „wydziaraliśmy” nie był już na nikim powtórzony? Czy ma znaczenie kto wpadł na pomysł stworzenia danego wzoru?

Tatuaż jest wyjątkowym dziełem. „Płótnem”, na którym się go wykonuje jest ludzka skóra, która w różnych sytuacjach jest bardziej lub mniej eksponowana. Nie możemy zamknąć tego płótna w galerii i pobierać opłat za jego oglądanie. Zdarza się, że tatuaże mają wyjątkową wartość sentymentalną, są niepowtarzalne. Jednak można zażyczyć sobie aby wykonano nam gotowy wzór z katalogu danego artysty-tatuażysty. Rzadko – jak nie w ogóle, podpisujemy z takim artystą umowę o przeniesieniu praw autorskich lub licencji. A jednak w większości przypadków będziemy mieli do czynienia z utworem. Więc jak to właściwie jest? Poniżej przedstawię analizę różnych sytuacji z czysto teoretycznego punktu widzenia.

Otóż możemy mieć do czynienia z trzema stanami faktycznymi.

  1. Projektantem i wykonawcą tatuażu jest tatuażysta. Jak nie trudno się domyślić, w takiej sytuacji to artyście przysługuje całość praw autorskich osobistych i majątkowych. To on może decydować o losach swojego utworu, zatem aby być wyłącznym „nosicielem” takiego dzieła musielibyśmy spisać stosowną umowę. W przeciwnym razie korzystamy z tego dzieła na zasadzie licencji niewyłącznej unormowanej w ustawie.
  2. Projektantem jest ktoś inny, tatuażysta jedynie odwzorowuje utwór na skórze. Tutaj sytuacja się zmienia, prawa autorskie należą do tego, kto tatuaż wymyślił, stworzył jego fizyczną postać (np. na papierze). To on może czerpać korzyści ze swojego utworu, on jest osobą z którą należy uregulować kwestię korzystania z utworu. Tatuażysta jest jedynie usługodawcą – jego rola jest typowo odtwórcza, zatem efektów jego pracy nie chroni ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
  3. Projekt zostaje wykonany przez tatuażystę zgodnie z waszymi wymaganiami i pomysłem. W tym punkcie sytuacja się trochę komplikuje, ponieważ będziemy mieli do czynienia ze współtwórczością. Aby zostać współtwórcą wystarczy minimalny wkład własny w powstanie dzieła, jednak domniemuje się, że wkłady są równe. Domniemanie to jest oczywiście wzruszalne, wielkość wkładów może określić sąd. Co zrobić w takiej sytuacji? Co do zasady, każdy ze współtwórców może decydować o swojej części dzieła mającej samodzielne znaczenie, chociaż trudno mi sobie wyobrazić taką sytuację w przypadku tatuażu. Skoro zatem nie da się takiego utworu podzielić, do wykonywania prawa autorskiego wymagana jest zgoda wszystkich współtwórców. W przypadku braku zgody decyduje sąd uwzględniając interesy wszystkich twórców. Trochę to zagmatwane, ale oczywiście można też inaczej – strony mogą samodzielnie uregulować, kto będzie wykonywał te prawa a kto zrzeknie się ich wykonywania. Przypomnę na marginesie że praw autorskich osobistych zrzec się nie można, jednakże możliwe jest zrzeczenie się ich wykonywania. Jeśli chodzi o prawa autorskie majątkowe, a więc w szczególności prawo do rozpowszechniania i eskponowania dzieła, również możemy uregulować to w umowie. W przypadku jej braku jw. – wymagana jest zgoda obojgu współtwórców.

Jak widzimy powyżej nie zawsze wykonanie tatuażu będzie wiązało się z tym, że mamy do niego wyłączne prawo z racji dokonania zapłaty za usługę, jak również tatuażysta nie będzie mógł swobodnie decydować o dalszym wykonywaniu utworu, z którym do niego przyszliśmy. Oczywiście powyższe teoretyczne założenia napotkają problemy praktyczne, jak np. brak możliwości rzeczywistej kontroli tego komu i kiedy wykonywany jest dany wzór. Niemniej jednak prawo dostarcza nam narzędzi, których możemy użyć i w pewnych sytuacjach wyegzekwować swoje prawa.

 

 

Photo by Mikas Vitkauskas from FreeImages

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *